4 sierpnia, 2016Ważne i na temat

Ustawa frankowa – pierwszy krok w dobrą stronę?

2 sierpnia przedstawiciele Kancelarii Prezydenta ogłosili drugi projekt Ustawy, która miała rozstrzygnąć kwestie kredytów frankowych. Propozycję tą pozytywnie przyjęli przedstawiciele banków, gorzej było z osobami zadłużonymi w szwajcarskiej walucie.

2 sierpnia przedstawiciele Kancelarii Prezydenta ogłosili drugi projekt Ustawy, która miała rozstrzygnąć kwestie kredytów frankowych. Propozycję tą pozytywnie przyjęli przedstawiciele banków, gorzej było z osobami zadłużonymi w szwajcarskiej walucie.

Spready (znowu) na pierwszym planie
Tym razem zaproponowane rozwiązania koncentrują się na tzw. spreadach walutowych. Wszyscy kredytobiorcy, a nie tylko frankowicze mają odzyskać zwroty wartości spreadów wraz z odsetkami. Odmieniane obecnie w mediach przez wszystkie przypadki sformułowanie spready walutowe to nic innego jak różnica między kursem kupna, a kursem sprzedaży waluty. Różnica między tymi dwoma wartościami jest każdorazowo pobierana przez banki zarówno przy wypłacaniu kwoty kredytu w walucie, jak i obliczaniu wysokości spłacanych rat oraz pobieranych opłat i prowizji. Stanowi ona dodatkowy zysk banków. O wysokości rzeczonych spreadów decydowały w dużej mierze (oprócz rynku finansowego) … same banki. W tym miejscu warto dodać, że przez długi czas w kwestii ustalania wysokości spreadów istniała całkowita samowolka. Wszystko zależało od decyzji (pazerności?) instytucji finansowych. Sytuacja nieco poprawiła się po przyjęciu przez poprzedni rząd tzw. Ustawy antyspreadowej w 2011 roku. Nie zmienia to jednak faktu, że banki zarobiły krocie na samym tylko przeliczaniu zobowiązań klientów z jednej waluty na drugą. Teraz będą musiały te pieniądze zwrócić. Specjaliści wyceniają koszt takiego rozwiązania na około 4 mld zł.

Ile odzyskają kredytobiorcy?
Nie każdy będzie mógł jednak taki zwrot otrzymać. Prezydencka propozycja wprowadza pewne ograniczenia. Rozwiązanie to ma dotyczyć tylko kredytów walutowych zaciągniętych między 1 lipca 2000 roku a 26 sierpnia 2011 roku.  Poza tym limit wysokości kredytu na dzień jego zaciągnięcia, od którego naliczany będzie zwrot wynosił będzie 350 tys. zł. W przypadku małżeństwa wzrośnie do 700 tys. zł. Większość spreadów pobieranych przez banki wahała się przeważnie od niecałych 5% do 6%. Oznacza to, że dla zobowiązania o wartości 350 tys. zł kredytobiorcy mogą liczyć na odzyskanie od kilkunastu do 20-kilku tysięcy złotych. Do tego trzeba doliczyć jeszcze odsetki. Co ważne zwroty pieniędzy z nadpłaconych spreadów przyjmą postać fizycznych wypłat jedynie w sytuacji umów kredytowych, które już wygasły np. na skutek wcześniejszej spłaty bądź przejścia na etap egzekucji bankowej. W pozostałych przypadkach klienci banków nie ujrzą gotówki. Wartość zwrotów posłuży bowiem do pomniejszenia kapitału kredytu, co przełoży się na niższą wysokość comiesięcznych rat.

Polubowne przewalutowanie?
Problem z całym prezydenckim projektem polega na tym, że same spready walutowe są traktowane przez frankowiczów, jako sprawa drugorzędna. Na pierwszym planie w dyskursie publicznym już od dłuższego czasu, a dokładnie od ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej znajduje się temat przewalutowania kredytów w obcych walutach na złotówki.

Poprzedni prezydencki projekt zakładał trzy możliwości wyjścia z impasu: dobrowolne porozumienie obu stron, oddanie mieszkania w zamian za anulowanie długu oraz przewalutowanie po tzw. kursie sprawiedliwym. Pierwsze dwie opcje były traktowane jako niemożliwe do zrealizowania, bądź też niekonstytucyjne. Z kolei trzecia, za którą z entuzjazmem opowiadali się frankowicze oznaczała olbrzymie koszty. Sektor bankowy przedstawił wyliczenia, że może ona kosztować od 50 do nawet ponad 60 mld zł. Wybór tej opcji mógłby jednak pociągnąć za sobą wręcz katastrofalne skutki. Jak wskazywali ekonomiści przełożył by się prawdopodobnie na bankructwo kilku instytucji finansowych, wyraźny spadek wartości złotego, obniżkę ratingu Polski i kilka lat kryzysu gospodarczego. Zapewne te wyliczenia i wynikające z nich konsekwencje zmusiły urzędników doradzających Prezydentowi do poszukiwania innego rozwiązania.

Obecna propozycja Kancelarii Prezydenta zakłada, że przewalutowanie będzie dobrowolne. Takie rozwiązanie ma dać czas bankom na polubowne załatwienie sprawy. Przyszłe, już zapowiadane kolejne kroki mają wprowadzić dodatkowe wymogi regulacyjne dla kredytów walutowych w ogóle. Mowa tu jest o podniesieniu wagi ryzyka oraz stopniowym zwiększaniu wymogów kapitałowych. Ma to zachęcić sektor bankowy do wyjścia z inicjatywą i przedstawienie frankowiczom możliwych do zaakceptowania propozycji. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się to najbardziej racjonalne podejście, to jednak ma jedną istotną wadę. Zakłada chęć porozumienia obydwu stron. Jak do tej pory chęci takich nie widać. Zarówno sektor bankowy, jak i frankowicze okopali się na swoich pozycjach i nie chcą ustąpić ani o jotę. Czas pokaże czy ostatnia propozycja Prezydenta zdoła zmienić to podejście.

 

Dział Analiz DOPOZNANIA.PL