Opracowanie własne na podstawie danych Narodowego Banku Polskiego.

Analiza zmian średnich transakcyjnych cen nowych mieszkań w głównych miastach Polski wyraźnie ukazuje cykliczność rynku mieszkaniowego. Dobrze ilustruje to zwłaszcza pierwszy załączony wykres. Lata 2007 i 2008 to okres, gdy ceny za mkw. powierzchni lokalu z rynku pierwotnego osiągnęły w większości miast najwyższe i jak dotąd rekordowe poziomy. Z dzisiejszej perspektywy wyraźnie widać, iż w tym czasie na rynku nieruchomości mieszkaniowych wstępowała jednak ewidentna bańka cenowa. U jej podstaw leżały dwa główne powody, które można określić mianem fundamentalnych – dobra koniunktura gospodarcza oraz niskie stopy procentowe. W połączeniu z brakiem regulacji zmuszających banki do wyznaczania realnej zdolności kredytowej kupujących i korzystnym kursem franka stworzyły one wybuchową mieszankę. Mieszankę, która bardzo szybko zaczęła przyjmować znamiona spekulacji. W tym okresie wydawało się, że ceny mieszkań mogą zmieniać się tylko w jednym kierunku, na północ. Pierwsze oznaki końca tego pięknego snu było widać już pod koniec 2008 roku. W 2009 roku dotarł do Polski światowy kryzys finansowy, rozpoczęty kilka miesięcy wcześniej wraz z upadkiem banku Lehman Brothers. Z jego nadejściem sytuacja rynkowa zaczęła stopniowo przechylać się na korzyść kupujących.

Dołek cenowy lokale deweloperskie osiągnęły w okolicach 2012 roku. Od tamtej pory przeciętne stawki zmieniły się tylko nieznacznie. Z drugiej strony na przestrzeni ostatnich kilku lat, a zwłaszcza w minionym roku deweloperzy dynamicznie zwiększali sprzedaż. Nagłówki gazet krzyczały o rekordowych poziomach sprzedaży lokali. Liczba rozpoczynanych inwestycji wzrosła do tego stopnia, że na głównych rynkach mieszkaniowych mówi się już dzisiaj o deficycie odpowiednich gruntów pod projekty. Sprzyjały i wciąż sprzyjają temu stopy procentowe – nadal najniższe w historii. Choć pojawiające się od jakiegoś czasu informacje o powoli budzącej się inflacji każą sądzić, że tak dobre warunki do zaciągania kredytów hipotecznych nie będą trwać wiecznie. Trudniejsze warunki finansowe z pewnością odbiją swoje piętno na mieszkaniówce. W tym kontekście zasadne wydaje się więc postawione w tytule, nieco prowokacyjne pytanie.

 

Opracowanie własne na podstawie danych Narodowego Banku Polskiego.

Zgodnie z danymi Narodowego Banku Polskiego na koniec 2016 roku najwięcej (7 686 zł/mkw.) za mieszkanie trzeba było zapłacić w Warszawie. Dzisiaj może wydawać się to oczywiste, ale warto zaznaczyć, że w 2006 roku stolica ustępowała pod tym względem Krakowowi, który obecnie zajmuje dopiero trzecią lokatę (6 469 zł/mkw.). Drugie miejsce zajmuje Gdańsk (6 481 zł/mkw.). Dalej znajduje się Poznań (6 285 zł/mkw.), który zepchną na piątą pozycję Wrocław (6 163 zł/mkw.). Wyraźnie taniej jest w Katowicach (5 038 zł/mkw.) i Łodzi (4 850 zł/mkw.).

 

Dział Analiz DOPOZNANIA.PL